Maraton Leśnik – 50% za nami

2017-04-08-1673[1]

Leśnik to cykl 4 maratonów i półmaratonów górskich rozgrywanych o 4 porach roku. W tym cyklu startują Piotrek i Maciek.
4 Marca wybrali się na pierwszy etap rozgrywany w Porąbce. 2100m przewyższenia na 44km czysta radość dla tych co lubią biegać w górach.

lib-l_2017_profil_wiosna_m_v0
Już na początek zaserwowano im lekki podbieg na Bukowski Groń 770m, potem mniejsze większe hopki do punktu odżywczego. I od punktu szlakami do 17km na Jaworzyne.
W połowie trasy spokojne zejście w dół i do tankowanie wody na punkcie odżywczym. Był to zarazem ostatni punkt z wodą na trasie i ostatnie 20km robione z tym co chłopaki zapakowali w plecak.
Kolejne podejście na Czupel 930m. I lekki zbieg do Przegipka 660m, wszystko bardzo fajnymi leśnymi duktami z niewielka ilością skał. Przed nimi już ostatnie wzniesienie Chorboczka 828m i już ostro w dół do mety.

4444
Na mecie czekał na nich pyszny makaron w dwóch wersjach, piwo, pizza, soki wiec każdy znalazł coś dla siebie. Wrócili do domu w bardzo bojowych nastrojach, wiedzieli że na lato czeka ich 3500m przewyższenia na 52m.
I będzie bardzo trudno.

I przyszło lato i drugi bieg cyklu.
Tym razem start w Bielsku-Bialej jak zwykle 2 dystanse do wyboru 52km (3500m) przewyższenia i 33km i (2500m) przewyższenia.
Już na starcie wiedzieli że zabawa będzie przednia. Oboje zastanawiali się jak to pobiec by dobiec w całości. Profil maratonu budził respekt.

 

lib-profil-maraton-kopia
Zaledwie 1km od startu juz pierwsza hopka Pod Szyndzielenia 920m na 2km, i całkiem łagodny jak się później okazało zbieg do Szyndzieli w okolice 5km trasy.
Ledwo zbiegli i już podchodzili pod wyciągiem 450m w górę na odcinku na około 1,5km. Widok z samego dołu prezentował się okazale


2017-06-03-1697[1]
I w dół do 11km do Bystrej na pierwsze pićku i papku.

Uzupełnienie zapasów ile można i w gore na Magure (1020m ). Podejście okazało się proste technicznie wiec z nadziejami zbiegali w dół do Podmugury 750m.
Ten zbieg wśród krzaków i zarośli przy bardzo ograniczonej widoczności nie był za szybki.

Potem w górę do Klimczoka (1040m) i tutaj był już hardcore, tylko skały co maciek przypłacił zdartymi pietami. Potem po skałach w dół do Krakoszczonki i lekko w górę już lasami do Stołowem (1010m). To już 25km i bardzo ostry zbieg w dół po skałach w tunelu wyrywnym przez maszyny. 3,5km zbiegu po skałach dało popalić i widząc rozwidlenie na półmaraton oboje skręcili na polówkę licząca 33km.
O zmianie trasy zdecydowały zdarte pięty na dwóch stopach u Maćka. a u Piotrka tylko 5min zapasu na druga polówkę trasy.

Bieg bardzo wymagający i z 75 osob startujących w maratonie 30 skróciło trasę do polówki. Te 3500m przewyższenia czyni ten bieg jednym z najtrudniejszych w Polsce.
Przed chłopakami jeszcze edycje jesień i zima. I już wiemy ze będą zadowoleni.

A gdyby ktoś twierdził że stan bieżni w Pabianicach jest kiepski to spójrzcie po czym biegają w Porąbce.

17842158_1243632012351090_1304821017_n

Pozdrawiamy