Klub Biegacza "Korona Pabianice"


...po prostu radość biegu, ...a maraton?... jest ukoronowaniem przyjemności.

Korona Pabianice

Bieg Wdzięczności - Konstantynów Łódzki
W sobotę biegaliśmy w Łodzi, a tymczasem w niedzielę kilka osób z naszego klubu pojechało do Konstantynowa Łódzkiego. To już 8 raz, kiedy w tym mieście był organizowany bieg Wdzięczności za pontyfikat Papieża Jana Pawła II. Dystans to tylko 5 km, jednak, ten kto biegał na zawodach takie dystanse wie, że trzeba biec szybko (bo krótko), ale za utrzymać założone tempo przez 5 km wcale nie jest łatwo.
Przed biegiem głównym odbywały się biegi dla dzieci na trasie o długości 1200 m. My wystartowaliśmy punktualnie o 12:00 razem z 420 innymi biegaczami. Najlepsze punktowane miejsce z Korony zajęła Ludmiła, zdobywając 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Blisko podium był również Rysio, któremu do premiowanego miejsca zabrakło tylko 7 sekund. Myślę, że większość jest zadowolona, trasa była płaska i szybka, dzięki czemu wielu z nas ustanowiło nowe rekordy życiowe.
Poniżej miejsca i czasy zawodników Korony:

48(10) Rafał Andrzejczak 19:17
82(21) Daniel Michalski 20:24
84(25) Tomasz Andrzejczak 20:27
103(4) Ryszard Dąbek 20:48
121(32)Robert Lewera 21:28
176(42) Andrzej Odzioba 22:47
204(3) Ludmiła Morawska-Baykowska 24:04
215(64) Roman Makowski 24:12
293(39) Marek Pawlak 26:36

W nawiasie podane miejsce w kategorii wiekowej, czasy netto.



Rafał A. 2014-05-11

Textilcross
W sobotę w lesie Łagiewnickim odbył się XXXV Textilcoross - czyli bieg na dystansie 10 km. Oczywiście w zawodach nie mogło zabraknąć zawodników Korony i to z sukcesami. Na drugim stopniu podium stanęła Kaśka Downar, dała się wyprzedzić jedynie Katarzynie Oleś z Łodzi.
Poniżej wyniki naszych zawodników:

16 Katarzyna Downar 42:28
54 Alicja Jędraszek 49:25
57 Maciej Jędraszek 50:05



Rafał A. 0000-00-00

IV Majowy Piknik Sportowy
Majówka to czas wypoczynku, ale także wielu zawodów biegowych. Na jednych z nich, a dokładniej na majowym Pikniku Sportowym w Wiączyniu Dolnym pojawili się nasi zawodnicy. Kasia, Rysio, Marek, Andrzej i Romek zmierzyli się z trasa o długości 10km. Nikogo już chyba nie dziwi fakt, że Kaśka i Rysiek zajęli miejsca na podium. Oto ich wyniki:
mscimię i nazwiskoWynikmsc kat.
66 Dąbek Ryszard 00:45:54 3
65 Downar Katarzyna 00:45:57 3
106 Odzioba Andrzej 00:48:21 31
136 Makowski Roman 00:51:56 49
195 Pawlak Marek 00:56:41 18

Ale to nie wszystko jeśli chodzi o dekoracje. Po biegu ogłoszono wyniki Zimowego Grand Prix Łodzi. I tym razem Rysiek był 1 w swojej kategorii. Gratulacje!




Michał 2014-05-06

Łódź Maraton Dbam o Zdrowie 2014
Kolejna edycja łódzkiego maratonu pod szyldem aptek Dbam O Zdrowie nie odbyłaby się bez naszego udziału. Po raz kolejny trasa biegu była zmieniona, tym razem ze względu na rozkopane drogi w centrum miasta. Trasa była trudna, obiegając las łagiewnicki musieliśmy pokonać sporo przewyższeń. Mimo tego kilku osobom z naszego klubu udało się zrobić życiówki, ale to tylko potwierdza, że regularne treningi pomagają osiągnąć sukces. A co do sukcesów to największy osiągnęła nasza klubowiczka Katarzyna Downar, które z czasem 03:25:23 zdobyła 3 miejsce w kategorii K18.

Równolegle do biegu głównego miał miejsce bieg na 10km w którym także braliśmy udział. Tu Maciej Błażejewski był najlepszym biegaczem z Korony z czasem 38:39 zajął 51 miejsce na ponad 2500 biegaczy.




Michał 2014-04-30

7. Poznań półmaraton
Już siódmy raz z rzędu tysiące biegaczy przybyło do Poznania zmierzyć się z dystansem nie olimpijskim jakim jest półmaraton. Dla mnie był to już drugi start w stolicy wielkopolski. Wybrałem bieg o dobrej renomie, sprawdzony na własnej skórze i na "swoim podwórku" ponieważ chciałem osiągnąć konkretny wynik. Pakiet udało mi się odebrać bez większych problemów już w piątek koło trzynastej. Chip, koszulka, kupon do losowania samochodu, zaproszenie na pasta party i kilogram ulotek - tak w skrócie można opisać pobyt w poznańskiej Arenie. Cel był jasny pobiec poniżej 1:30:00. Cały okres przygotowawczy poświęcony był żeby ten cel zrealizować. Sobota upłynęła spokojnie przy domowym "pasta party" i filmie " Samotność długodystansowca". Przed snem ułożenie koszulki klubowej z przypiętym numerem startowy w kostkę i przygotowaniu wszystkich niezbędnych rzeczy przed startem.
Niedziela punkt 7:00 zadzwonił budzik. Od razu lekkie śniadanie, prysznic i jeszcze ostatni trening mentalny choć daleki od popularnego "jesteś zwycięzcą"... z okna obserwuje Maltę, widzę ostatnie kilometry. Wyobrażam sobie zmęczenie na moście św. Rocha i ostatnią prostą po ul. Baraniaka. Wtedy wiedziałem, że będzie dobrze. O 9:00 wraz z grupką kibiców i innych uczestników wychodzimy na start. Przed oczywiście odpowiednia rozgrzewka, ostatnie pozdrowienia ze znajomymi, uśmiechy i życzenia osiągnięcia założonych celów. Nie chciałem popełnić błędu z poprzedniego roku i wcześniej zacząłem przesuwać się do pacemakera. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu można było bezpośrednio wejść do swojej strefy. Moja wyznaczona była bezpośrednio tuż za tzw. elitą i przyznam szczerze nigdy w życiu nie rozpoczynałem biegu tak blisko napisu "Start". Pogoda optymalna, forma jest nic tylko biegać. Honorowe odliczanie i start! Prawie 7 tyś. biegaczy ruszyło by zostawić swój ślad w Poznaniu. Od samego początku po lekko szarpanym starcie tempo ustabilizowało się i solidną grupą biegliśmy razem z pacemakerem na złamanie 90 minut. Kolejne kilometry mijały niespodziewanie szybko, a ja skupiając się na swoim celu nawet nie widziałem, co dzieje się na trasie. Strategicznym punktem zawsze jest "wodopój". Uzupełnienie płynów, sprawdzenie tempa i udział w obrzędach Śmigus-Dyngus towarzyszą praktycznie każdemu zawodnikowi w tej strefie. Wydłużenie punktu było przez organizatora świetnym rozwiązaniem i należą się mu duże brawa za to rozwiązanie. Kolejne kilometry mijały i robiło się coraz cieplej. Słońce wyjrzało zza chmur i towarzyszyło nam już praktycznie do końca biegu. Ciekawostką było spotkanie się z zawodnikami elity w okolicach wiaduktu drogi dębińskiej. Szczegół stanowił fakt, że ja biegłem wiaduktem, a oni biegli pod czyli ok. 4 kilometry dalej:) Ostatni akcent stanowiła długa prosta, która przebiegała obok boiska Warty Poznań, pływalni AWF (gdzie zawodnicy CityZen aktywnie wspierali biegnących) oraz budynku głównego AWF. Dalej już Stare Miasto i runda finałowa. Raz w lewo, raz w prawo dalej prosto i znowu w lewo. Mniej więcej tyle pamiętam z tej części trasy. Przed wbiegnięciem na most św. Rocha pacemaker dał "zielone światło" zawodnikom biegnącym na wynik 1:28. Przez chwile miałem ochotę dołączyć do tej grupy uciekającej ale szybko stwierdziłem, że nie taki cel postawiłem sobie na tą imprezę i szkoda by było słaniać się na nogach 500m przed metą lub co gorsze nie ukończyć biegu. Postanowiłem przetrzymać się jeszcze kawałek z grupą i spróbować minimalnie uciec bezpośrednio na ul. Baraniaka. Ostatni punkt z wodą. Tylko przepłukanie ust i w tym momencie rozpoczął się kulminacyjny moment biegu. Chce przyspieszyć i praktycznie mam wrażenie, że stoję w miejscu. Postanowiłem nie forsować już tempa i dalej trzymać się z pacemakerem. Ostatni podbieg, Malta SKI, źródełko i ostatni zbieg prosto do upragnionej mety. Zegar nieubłagalnie odliczał sekundy. Dzięki wydłużeniu kroku na obu zbiegach udało się minimalnie uciec "zającowi" i zameldować się na mecie z wynikiem 1:29:46. W ostatecznym rozliczeniu zająłem 289m./6500m. oraz byłem 109. w swojej kategorii wiekowej. Odebranie medalu, depozytu i uzupełnienie płynów przebiegło bardzo sprawnie. Szybkie wyjście ze strefy zawodnika umożliwiło mi zajęcie dobrego miejsca widokowego przy tablicy wyników. Mogłem w ciszy delektować się swoim sukcesem i mentalne dopingowanie zawodników, którzy cały czas biegli aby zrealizować swoje marzenie. Uśmiechnięte twarze zawodników, kibiców i wszystkich osób przebywających nad Maltą są chyba najlepszym podziękowaniem dla organizatorów. W siódmej edycji biegu "swój ślad w Poznaniu" pozostawiło 6650 biegaczy i biegaczek. Jak dla mnie największe wyzwanie stanowi powrót do akademika. Inaczej nie było i tym razem. Trucht przeplatać musiałem marszem bo organizm stwierdził, że na dziś już mu biegania wystarczy. Odpuściłem mu bo swoje zadanie na dziś już wykonał:) Na koniec korzystając z okazji chciałbym podziękować chciałem przede wszystkim kibicom, którzy wierzyli w mój osobisty sukces. Zawodnikom prowadzącym na wynik 1:30, którzy wykonali kawał dobrej roboty. Ukłony w stronę wolontariuszy, którzy poświęcili swój wolny czas żeby nam pomóc na trasie i wszystkim spontanicznie reagującym osobom na trasie, które dodawały nam energii w walce.


Adam 2014-04-14



Dane kontaktowe.

Telefon501 272 688
klub@koronapabianice.pl
GG747139

  |  Uwagi   |  Kontakt   |  Słownik   |  Mapa strony   |