Klub Biegacza "Korona Pabianice"


...po prostu radość biegu, ...a maraton?... jest ukoronowaniem przyjemności.

Korona Pabianice

XXIII ŁOWICKI PÓŁMARATON JESIENI
Już miesiąc temu odbył się kolejny Półmaraton Jesieni w Łowiczu. Nasi zawodnicy jak zwykle spisali się świetnie, oto ich wyniki:
71. Rafał Andrzejczak - 1:31:37
116. Katarzyna Downar - 1:36:35
243. Andrzej Odzioba - 1:47:38
349. Makowski Roman - 1:56:43

Dodatkowo Kasia zajęła II miejsce w kategorii K20. Gratulujemy!



Michał 2014-10-22

Biegnij Warszawo
Biegnij Warszawo to największy w Polsce bieg uliczny na 10km. Kolejna jego edycja miała miejsce 5 października 2014r. Tym razem tylko 2 osoby od nas z klubu pojawiły się na tej biegowej imprezie. Rysiek wracając do biegania po kontuzji towarzyszył Markowi przez cały czas, zatem obaj ukończyli bieg z podobnym czasem:
Ryszard Dąbek: 00:57:09
Marek Pawlak: 00:57:13



Gratulujemy uzyskanych wyników.

Michał 2014-10-10

12 godzin z Koroną
Tegoroczna edycja biegu charytatywnego 12 godzin z Koroną już za nami. Pogoda od samego rana nam sprzyjała, temperatura, dobra, dla niektórych nawet za ciepło, ale ważne, że nie wiało i nie padał deszcz. Ilość uczestników przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. W imprezie wzięło udział 167 osób to jest pięć razy więcej niż rok temu. Z samego rana stawili się biegacze którzy postanowili spędzić z nami całe 12 godzin, ale także tacy którzy nie mieli później czasu biegać, np. jeden kolega miał po południu swój ślub. Faworytem biegu był Jacek Będkowski, który jednak przyjechał zrobić "szybką 50-tkę". No i była szybka, gdyż 50km pokonał w 3 godziny 27 minut. W tegorocznej edycji aż 24 osoby przebiegły dystans minimum maratoński.
Zwyciężczynią biegu była Milena Grabska-Grzegorczyk, pokonując 82 okrążenia zdeklasowała najlepszych mężczyzn. Tuż za nią z wynikiem 81 okrążeń czyli 103km 680m była Alicja Jędraszek. To niesamowity wynik, szczególnie, że Alicja zaczęła biegi ultra dopiero w czerwcu tego roku. Na trzecim miejscu wśród pań była Sylwia Nadulska, która pokonała 42km 240m. Pierwsza trójka mężczyzn to: Piotr Pazdej - 97km 280m, Tomasz Markiewicz - 89km 600m i Michał Pawlak - 87km 40m. Wyniki.
Podobnie jak w ubiegłym roku i tym razem wpisowe z biegu przeznaczone jest na cel charytatywny. Razem z fundacją Wchodzę w to zebraliśmy pieniądze na Mateusza Kubickiego, chłopca chorego na dziecięce porażenie mózgowe. Cieszymy się, że jako klub mogliśmy wspomóc tak szczytny cel.




Michał 2014-09-24

Triathlon Iron Dragon 2014
Kiedy zaczęłam biegać parę lat temu, nawet mi przez głowę nie przeszło, że kiedyś wystartuję w triathlonie. Wówczas 5km było wyzwaniem, mimo wszystko dystanse rosły, aż doszło w zeszłym roku do 42 km na Maratonie Warszawskim. Maraton przebiegłam na przekór temu, aby sobie samej pokazać, że chore kolano czy też nie, da się to zrobić, a operacja to ostatnia deska ratunku, kiedy chodzenie będzie katorgą, a najlepiej, jak operacji nie będzie w ogóle. Wizyta u lekarza była chyba jednak tym dobrym impulsem, żeby ruszyć dalej póki się da Po maratonie oczywiście byłam bardzo zadowolona, że się udało, nawet mimo wielkiego wyczerpania. Zaczęłam się jednak zastanawiać, czy całe to bieganie nie było zbyt monotonne. Zaczęły się wtedy wzmianki o triathlonach. Znajomi startowali to tu, to tam, wspominając bardzo dobrze wszystkie zawody. Pomyślałam wówczas, że taki triathlon mógłby być dobrą odmianą. W maju podjęłam razem z Łukaszem decyzję, że wystartujemy w te wakacje. Szybkie zakupy (bo przecież "tri to taki znany i tani sport", cytując speakera z moich zawodów), rower, osprzęt, strój... Zaczęły się treningi. Pływanie nie było problemem, bo z tą dyscypliną byłam zaprzyjaźniona od podstawówki. Rower zaś, aż głupio się przyznać, więcej przebiegłam kilometrów, niż dotychczas przejechałam. Składaki, jakieś stare górale i wycieczki do sklepów- tak wyglądała moja styczność z rowerem. Nie było zmiłuj się, czas uciekał, a do startu wiele go nie zostało. Początki nie były proste, a po zamontowaniu pedałów SPD-SL miałam ochotę doczepić sobie dodatkowe kółka z rowerków dla dzieci. Pływanie szło o wiele lepiej, bieg jak to bieg, znany od dawna. Trochę się trzeba było przyzwyczaić do zakładek, bo bieganie po rowerze już nie było takie łatwe.
Plan jednak sumiennie wykonałam i tak oto 7 września znalazłam się na zawodach Iron Dragon pod Krakowem. Specjalnie wybrałam dystans olimpijski, a nie 1/4 IM, żeby było więcej pływania. Pierwszy raz piankę wypróbowałam w wodzie na 5 min przed startem, wcześniej zakładałam na sucho w sklepie przed wypożyczeniem. Mimo wszystko czas pływania wyniósł 34 min na 1500m, z czego jestem na daną chwilę zadowolona. Małe bojki były praktycznie dla mnie nie do namierzenia, na szczęście wielka studnia wymalowana na żółto okazała się świetnym punktem nawigacyjnym, tak jak i brama mety. Woda w zalewie była zupełnie czysta i przejrzysta. Z pierwszej strefy zmian T1 byłam już mniej zadowolona, gdyż nie mogłam zdjąć pianki z rąk, przez co tylko wpadłam w panikę i straciłam cenne minuty. Na sucho nie miałam żadnych problemów i w parę sekund piankę zdjęłam, na zawodach, cóż, podejrzewam, że za mocno podciągnęłam rękawki i stąd problemy. Trasa rowerowa była idealna- nawierzchnia wspaniała, kierowanie przez wolontariuszy bez zarzutów, nic tylko tam jeździć. Nie narzekam na nawroty- można było przynajmniej przypilnować swoich rywali Dwie pętle minęły szybko (1 godz 31min) , przyszedł czas na T2, zmiana obuwia na biegowe i wypad na trasę. Ta strefa też nie była najszybsza, oczywiście zapomniałam zdjąć zegarek z kierownicy roweru zanim go odstawiłam na ramę- oto kolejna rzecz do uniknięcia na przyszłość. O ile z pogody się wówczas cieszyłam, tak na bieganiu zaczęłam przeklinać słońce. Upał dawał się we znaki każdemu, nie tylko mnie. Wielu ludzi często przechodziło do marszu, zresztą ja też, super wysportowani czy też zupełni amatorzy, nikt już nie wyrabiał. Szkoda, że nie było więcej punktów nawadniania, nie miałam już wtedy kompletnie sił, na szczęście gdy wracałam z długiej prostej uratowali mnie pobliscy kibice, którzy przynieśli własne zgrzewki z wodą. Jedyny plan, jaki wówczas posiadałam, to doczłapać się jakoś do mety. Te 10km pokonywałam chyba najdłużej w swoim życiu, bo zajęło mi to aż 1 godz 16 min (ma się to nijak do PB z 53 min) . Ale wtedy było już mi wszystko jedno. Dotarłam, przeżyłam i zwyciężyłam...I bardzo mi się podobało. Na pewno w przyszłym roku powrócę na kolejną edycję zawodów. Przy okazji odwiedzę inne miasta w sezonie. Do poprawienia na pewno jest każda dyscyplina, a z pewnością rower, który był dla mnie "nowością". Bieganie też trzeba usprawnić. Na pływaniu dużo nie zyskam, ale kto wie, dodatkowe minuty zawsze się przydadzą. Póki co, ten sezon uważam za zamknięty- teraz pozostaje trenować do 2015 roku.




Paulina 2014-09-10

IV Bieg Fabrykanta
Tradycyjnie w ostatni weekend wakacji miał miejsce Bieg Fabrykanta. To była już jego czwarta odsłona. Zawodnicy mieli do pokonania 2 pętle po 5km. Niby odcinek niedługi ale trasa nie należny do najłatwiejszych, "górki" w środku miasta też potrafią zmęczyć. Wyniki biegaczy korony:
25. Mateusz Jaksa - 00:39:15
58. Katarzyna Downar - 00:41:34
77. Daniel Michalski - 00:42:17
94. Adam Gąsiorowski - 00:42:57
135. Michał Pawlak - 00:44:31
196. Łukasz Brzeziński - 00:46:28
406. Ludmiła Morawska-Baykowska - 00:52:00
591. Marek Pawlak - 00:58:50


Michał 2014-09-08



Dane kontaktowe.

Telefon501 272 688
klub@koronapabianice.pl
GG747139

  |  Uwagi   |  Kontakt   |  Słownik   |  Mapa strony   |